Bądź swoim BFF i działaj

Bądź swoim BFF i działaj

BĄDŹ SWOIM BFF I DZIAŁAJ
Na co dzień mierzymy się z różnymi zadaniami, stawiamy sobie cele, planujemy kiedy
chcemy je osiągnąć, wiemy jakie działania przybliżą nas do ich realizacji. Bywa jednak, że na
drodze staje nam prokrastynacja.
Prokrastynacja oznacza odwlekanie działania, mającego przynieść wymierny efekt,
ważnego dla nas, co powoduje stres, wyrzuty sumienia, poczucie winy, ogranicza lub
uniemożliwia osiągnięcie celu.
Prawie wszyscy ją znamy, mamy coś zrobić, nawet chcemy to zrobić a wręcz czasami
musimy, bo goni nas termin… I nic się nie dzieje. Wypracowanie czeka na swoją kolej, wiedza
z historii nie powiększyła się o żadną nową datę od tygodnia, klatka chomika zaczyna
śmierdzieć, a na przygotowanie raportu do pracy z tygodnia zrobił się dzień. Znamy to, zaraz
to zrobię, może później…, no najpóźniej jutro….
Szczególnie teraz, kiedy siedzimy w domach, media trąbią o tym żeby mieć plan.
Najlepiej trochę ćwiczyć, uczyć się, rozwijać pasje, które się zawiesiło, utrzymywać kontakty
społeczne i trzymać się grafiku. Super, w idealnym świecie – tak, może i by zadziałało. Bywa
jednak, że im więcej planów, tym większe odwlekanie. Pewnie znasz to uczucie zawiedzenia
kiedy wieczorem spojrzysz kontem oka na niezrealizowaną listę zadań i myślisz sobie, ok.
dzisiaj nie miałem siły, nie wyspałem się itp., ale jutro…
Mam dla Ciebie dobrą wiadomość.
To nie Twoja wina! Tak działa Twój mózg.
W dużym skrócie, za prokrastynacje odpowiada tzw. gadzi mózg- impulsywny,
instynktowy, rządny błyskawicznej gratyfikacji, do wykonania zadań musimy zaś uruchomić
struktury mózgu racjonalne i świadome – odpowiedzialne za planowanie, wysiłek, umiejące
odraczać nagrodę.
Jest parę technicznych sposobów jak sobie radzić z tym problemem, odsyłam do
bardzo trafnych zestawień na stronach internetowych. (podane na dole strony)
Jest jednak coś, na czym warto się skupić z meta poziomu. Jest to postać pojawiająca
się razem z negatywnymi emocjami, które niesie z sobą chęć wykonania działania –
przedstawiam Wam:
wewnętrzny krytyk we własnej osobie.
To część nas, która mówi:
„ nie dam rady”, „tego jest za dużo”, „to jest za trudne”, „nigdy tego nie
zrobię”, „nic z tego nie zrozumiem”, „jestem za głupi”, „inni zrobią to lepiej, okażę
się gorszy”, „to i tak nie ma sensu”…
Siadając do jakiegoś działania, ba nawet myśląc o nim wewnętrzny krytyk zaczyna
nadawać. Jeśli będziemy słuchać go automatycznie, nie zdając sobie nawet z tego sprawy
wywoła w nas niechęć, wstyd, smutek, lęk, czyli wszystkie te bolesne emocje, z którymi nie
chcemy mieć kontaktu.
Wtedy łatwo posłuchać impulsu: skrolować face, popatrzeć na memy, jeszcze jeden
odcineczek serialu, zajrzeć do lodówki- ach przyjemnie, napięcie opada, choć na chwilę nie
słyszę tych strasznych rzeczy w głowie na swój temat.
Pułapka polega na tym, że na krótko.
Z kolejną próbą podjęcia działania, wewnętrzny krytyk zaczyna swoją melodię, i tak w
kółko… a wypracowanie czeka, chomik chce uciec z klatki, raport nie zrobiony…
Co więcej, nie da się pozbyć wewnętrznego krytyka, nie da się go też przekonać do
swoich racji. To silna, apodyktyczna, często wręcz dominująca część, która atawistycznie
miała nas chronić przed zagrożeniem a teraz motywować do działania.
Zróbmy małe ćwiczenie:
Wyobraź sobie rzecz, która „nad Tobą wisi”, no nie możesz się za nią zabrać, mimo
licznych podejść. Odwlekasz ją już od jakiegoś czasu. Co czujesz myśląc o niej? A teraz
spróbuj się wsłuchać w pojawiający się głos. Co mówi? Jak brzmi? Może nawet wyobrazisz
sobie jak wygląda. Co czujesz w kontakcie z nim i przede wszystkim odpowiedz sobie na
pytanie czy jego komunikaty Cię mobilizują do działania?
Czy to co mówi sprawia, że chcesz podjąć ten trud i wziąć się do roboty?
Niech zgadnę, mówisz, że NIE. I masz rację, to nieprzyjemne doświadczenie, które nie
zbliża Cię do osiągnięcia celu. To głos którego chcesz uniknąć, żeby nie czuć się źle.
Krytykujesz się, jesteś dla siebie surowy, nie patrzysz na okoliczności…
A co w takiej samej sytuacji powiedział byś swojemu BFF? Czy cisną Ci się na usta te
same słowa?
I znowu odpowiedź brzmi NIE, racja ?
Gdyby Twój przyjaciel przyszedł do Ciebie z problemem, że nie może się zmusić do
napisania wypracowania, co byś powiedział? Jakim tonem? Z empatią? Zrozumieniem? Czy
dodałbyś, że to ważne, a może zapytał czego by potrzebował, jak mu pomóc i stworzył plan.
I to jest rozwiązanie, stań się swoim BFF – dobrym, rozumiejącym, nie pobłażliwym
ale wyrozumiałym, mającym ten sam cel, towarzyszem. Czujesz różnicę w emocjach. Nie
musisz już udowadniać swojemu wewnętrznemu krytykowi swojej wartości, teraz jesteś w
gotowości do pomocy swojemu przyjacielowi.
BFF- z języka angielskiego Best Friend Forever czyli najlepszy przyjaciel na zawsze
https://mojapsychologia.pl/
https://www.imcoach.pl/
https://klosinski.net/
autor: KaFi

Ostania aktualizacja: 22 kwietnia 2026 13:38